niedziela, 5 stycznia 2014

Nierówna walka ze zmarszczkami.

Oglądając reklamę kremu Olay Total Effect zahipnotyzowana niestarzejącą się Joanna Brodzik, zapragnęłam być jak Ona. Coraz starsza a jednocześnie młodsza z wyglądu. Tak przynajmniej wyglądało w czasie ostrej kampanii reklamowej Olay. Nachalne reklamy przestały być emitowane tak często. Joanna Brodzik rzadko pokazuje się publicznie a kremy jak stały na półkach w okolicznych drogeriach tak stoją dalej.
Skoro nie mogę być celebrytką, aktorką, znaną personą to chociaż poprawię sobie twarz a dokładnie oczy- ich okolice.

Z tą myślą wkroczyłam śmiało do sklepu zgarnęłam z najwyższej półki czarne opakowanie kryjące w sobie mały 15ml słoiczek z beżowym kremikiem. Z obietnic producenta wynika m.in, że krem zwalcza 7 najczęstszych problemów związanych z okolicą oczu, m.in. nawilża, zmniejsza zmarszczki, redukuje cienie, zwłaszcza opuchnięcia. Zawiera kompleks 7 witamin i minerałów, m.in. Vitaniacynę oraz wyciąg z ogórka i aloesu. Do stosowania na dzień i na noc. Bezzapachowy, o lekkiej konsystencji i różowo-beżowym kolorze. 

Powiem tak zgodzę się z nim tylko w kwestii wyglądu i tego, że jest bezzapachowy. 
Ja miłośniczka kremów do twarzy wmasowałam w siebie już tony tych preparatów i takiego g***a nigdy wcześniej nie miałam w swoich rękach nie mówiąc o twarzy. Nie są to fakty wyssane z palca. Kremów nawilżających używam regularnie od 16-go roku życia. Wraz z moim wiekiem ewaluowały ich formy i  aktywne składniki w nich zawarte. 

Ten krem nie zrobił na mojej twarzy nic. Z całą pewnością nie zmniejszył cieni, nie wyprasował zmarszczek, nie zniwelował cieni pod oczami, nawet nie nawilżył skóry wokół nich. Konsystencja kremu owszem jest lekka jednak nie powoduje to komfortowego aplikowania preparatu. Podczas wklepywania kosmetyku musiałam trochę potrudzić się, żeby nawet niewielką ilość nanieść tak aby nie zostawała widoczna w formie podkówek pod oczami. Miałam wrażenie, że nie wklepie go do końca. Cały czas pozostawał na skórze. Jakby między nim a skórą była niewidzialna powłoka uniemożliwiająca nałożenie go. To zjawisko wyeliminowało używanie tego kremu na dzień. Po nocy pod oczami zostawała jeszcze niewielka ilość wyschniętego, łuszczącego się kremu. Obrzydliwe. 



Zaraz ktoś zarzuci mi, że nakładałam zbyt duże ilości preparatu. Nic bardziej mylnego. Zawsze była to standardowa ilość. 
Zjawisko niewchłaniania się kremu pojawiało się zawsze. Wobec takiego faktu nie dziwi mnie to, ze nie zadziałał. Jak miało to nastąpić skoro składniki kremu nie przenikały w głąb naskórka. 

Nie dziwie się też, że Joasia nie zachwyca się kremami Total Effects na szklanym ekranie. Uwierzcie mi nie ma czym. Skoro znajdzie się ktoś kto jednak nie wierzy to proszę zakupić cudowny kremik. Proszę jednak zrobić to jak będzie w jakieś promocji bo szkoda waszych pieniędzy.

11 komentarzy:

  1. no to nie źle. nigdy go nie miałam chyba raczej mieć nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Konsystencja musi być naprawdę okropna...

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno nigdy się na niego nie skusze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że się zawiodłaś :( Ja nigdy nie byłam zadowolona z kremów z Olay. Jeśli mogę ci coś doradzić to polecam krem przeciwzmarszczkowy pod oczy Avene Ystheal+ (pisałam o nim). Cena może nie jest zachęcająca, ale jest świetnym kremem na noc. Skóra pod oczami w moim przypadku jest wyprasowana, rozjaśniona i dobrze napięta.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja miałam krem z tej serii i szału nie było. Ogólnie kremy Olay jak dla mnie są bardzo średnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. masz rację te kremy to niższa półka, niestety nie cenowa :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Kupie sobie krem ten Olay mam inne kremy i jestem zadowolone

    OdpowiedzUsuń
  8. Mialam kilka innych kremow Olay i niestety musze sie z Toba zgodzic :/

    OdpowiedzUsuń

Zostawiony przez Ciebie komentarz jest znakiem, że ktoś czyta.
Masz pytanie - pisz, odpowiem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...